Popękała dziś moja niemoc. Chyba tylko ona potrafi tak pękać. Dokonać autodestrukcji, by stworzyć opus magnum. Zazdroszczę. Moje idee spłonęły, albo okazały się czyjąś własnością. Została tylko jedna, jedyna... jedenasta. Wybrana i odrzucona. Ale tylko na chwilę. My to wiemy. A "My"to... To znak, że warto ginąć. Pękać. Kruszyć. Wydobyć... Zjeść. Nie chcę umierać za pacyfizm. A skoro nie potrafię inaczej niż mówić to... Zginąć lepiej niż zwyciężyć. Wielkie dzieła płoną, a mistrzowie gniją w trumnach. O czym to ja mówiłem?
poniedziałek, 20 sierpnia 2007
Niemoc i Niewypowiedziana-a-objawiona
Popękała dziś moja niemoc. Chyba tylko ona potrafi tak pękać. Dokonać autodestrukcji, by stworzyć opus magnum. Zazdroszczę. Moje idee spłonęły, albo okazały się czyjąś własnością. Została tylko jedna, jedyna... jedenasta. Wybrana i odrzucona. Ale tylko na chwilę. My to wiemy. A "My"to... To znak, że warto ginąć. Pękać. Kruszyć. Wydobyć... Zjeść. Nie chcę umierać za pacyfizm. A skoro nie potrafię inaczej niż mówić to... Zginąć lepiej niż zwyciężyć. Wielkie dzieła płoną, a mistrzowie gniją w trumnach. O czym to ja mówiłem?
Kult Księżyca (Gdzieś na autostradzie)
Odpadnięcie głowy. I znów odpadnięcie. Tym razem odpadnięcie ręcyma. Ale też głowy. Nie, ja nic nie piłem. Odpadywam sobie. Ręce pchają mnie ku mojemu własnemu Światu. Moje własne. Oglądam. Patrzę i patrzę i widzę i widzę. Dłonie. To tak jak wtedy, kiedy czuję się zajebiście źle, ale nie z tego powodu co zwykle (jakkolwiek byś nie myślał - źle myślisz). Źle myślę. A kiedy źle myślę, jestem taki jak zwykle. Zwykły. Chciałbym znowu być(co ja mówię?). Mówię o zwykle. Staję się tym, czego nie umię, żeby móc potrafić. Czyli nic się nie zmieniło.
Jeszcze trochę i nie będę wiedział.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
