
Bose stopy. I piasek między palcami. A w oczach... W oczach myśl oswaja zderzenie odmętu i sklepienia. Nie zastanawiało mnie nigdy to, jak mogę rozdzierać te przestrzenie. Nie zastanawiało poczucie teraźniejszości. Teraz? Na popiołach zbudzenia staram się odbudować spokój. Daremne. Nauczyć się nowej rzeczywistości. Niemożliwe. Tak myślisz? Tak myślałem... Piasek przylgnął do stóp, zrobiło się zimno. Wtedy pomyślałem, że kocham wiatr, a on do mnie przyszedł. Zawsze wiedział. Nie zapomnę przejmującego chłodu zadymionych ruin korzeni. Powyrywanych drzew. A potem ciepła ich umierających ciał. Ciepła, które wyryło chłód w mej pamięci. Stało się czymś, dzięki czemu mogę spojrzeć i zobaczyć.
A skoro już żyć będziemy wiecznie,
Postawmy stopę i na tej Ziemi.
