środa, 21 listopada 2007

Throw it out (18.06.2007)


Nie można cały czas trawić i przeżerać w sobie tylko jednej sprawy. A ja cały czas żuję. I zapamiętałem się w tym żuciu, nie odbieram już innych bodźców, tylko te dwa smaki zobojętniają dziś moje kubki. Tak, bo stałem się obojętny. Ktoś mi dzisiaj powiedział: "Olej to". A ja się uśmiechnąłem, bo wiedziałem, że i tak to zrobię, przecież dziś tylko to umiem. Olewać i być obojętnym. Albo... Albo... Umierać z niemożności...z takiej prostej i bezpodstawnej, psychodelicznej i nagle ciągnącej się w nieskończoność.... Albo po prostu usnąć z chorym przeświadczeniem, że tak naprawdę tak będzie lepiej. Wszystko znowu jest czymś, czego nie potrafię. Dlaczego więc żuję nie trawiąc. Może zamiast skupiać się na żuciu powinienem odnaleźć jego przyczynę? Przyczyny?