piątek, 9 listopada 2007

Straszne


Szaleństwo płaci
Niespełnionym marzeniom.
I chorym śmiechem odgradza
Zasłonę bólu.
Entropia czarnej dziury -
Jesteśmy puści.
Wybaczcie szaleństwu.
Jemu można.

To znowu ja


Radość w popierdoleniu,
Smutek uładzenia.
Wiem, jak to wygląda,
Skoro tak jest.
Radykalny idiota
Wytrwały w sprzedawaniu swoich idei.
Dużo wiem.
Ale tylko wiem.

Ostatnie


Świat już się zamknął, starcze.
Życie - już cię nie podrapie.

Przeglądaj w swoim cieniu
To, czego już nie ma.

Czarny kapelusz i niebieski szalik,
(Nie patrzcie w szare oczy).

Wytrzyj buty, nim wejdziesz do domu,
Drzwi zamknij dobrze, zdejmij okrycie.

Wiem, nie ma kominka.
Musi wystarczyć dębowe krzesło.

Jeśli dotrzesz do kuchni,
Będziesz mógł zobaczyć

Swoje odbicie w kafelkowej tafli.
Zimne odbicie na cmentarnej płycie.

Śmierć jak krew - wysycha.
Zobacz, zmienia się w życie.

Żałuję, że


Słyszałeś, co powiedziałem?
Kłamałem,
Jesteś nikim.
Mojej nicości zawdzięczasz nieistnienie.
Masa bez objętości.
Nieważne.
Ja już nie chcę się liczyć.
Słyszałeś, co powiedziałem?
Nie słyszałeś,
Kłamałem.
Odejdź.

Stan Naturalny


Zbyt pewnym krokiem dziś idziesz,
Zbyt późno dostrzegasz prawdę,
Zbyt mało rozpaczasz nad tragicznym losem,
Zbyt często pragniesz zmienić mi życie.

Czujesz, czujesz ten oddech,
Znasz, znasz tę zabawę,
Myślisz, myślisz - odejdę,
Mówię, mówię - odchodzę.

Za mało widziałeś, za mało, za mało,
Za późno spojrzałeś, za późno, za późno,
Za dużo milczałeś, za dużo, za dużo,
Za wcześnie odszedłeś, za wcześnie, za wcześnie.

Byłeś?

Dziecko


Posłuchajcie, jak umierało we mnie dziecko.
W godzinach westchnień
I minutach napięcia.
W momentach ciszy
I chwilach przerażenia.
Krzyczało - późno już.
Czas wracać do domu.
Czas.
Posłuchajcie, to serce.
Skrzypieniem przypomina, że jeszcze jest.
Nie przelało czary marności -
Nie krzyczy.
Nie pamięta.

Posłuchajcie, jak w was umierało dziecko.
W poplamionej świadomości
I nudzie sobotniego kina.
W dziurawym płaszczu rozterek
I banale wytartej koszuli.
Chodź, dziecko, na obiad,
Dziś zupa z rdzy i gniewu.
Posłuchajcie. Czas zatarł różnicę.
Błogosławionym jestem,
Jeśli kłamię.


8 XI 2007