środa, 7 listopada 2007

Ja jestem


Przerażony swoją zwykłością
W słabości oglądam swoją inność.
Patrzcie, patrzcie!
Już jestem.
I patrzę na was.
Jesteście silniejsi,
Ale i zło jest większe.

Może każdy powinien spojrzeć w lustro,
A potem stłuc je i
Zawrzeć ponowny układ: Boże, Boże,
Ty jednak jesteś inny!
A ja w swojej własnej, intymnej inności,
Pozostaję jednym z was.

Ja też wołam: Boże, Boże,
Dlaczego wszystko jest tak łatwe?
Jest.
Tylko dopóki kontempluję nocne niebo
I otulam się fajkowym dymem.
Tylko.
Ale i zło jest większe.

Na pieńku


Życie chyba cię nie lubi.
Mimo to kurczowo trzyma się twojej osoby,
Tak, jakby chciało się na tobie zemścić.
Czy czujesz?
Ręce masz zimne,
A i krew już wystygła.
Tragicznym błogosławieństwem,
Pożądanie i nienawiść śmierci.
Twoje życie.
Ale kiedyś i ono się wyrzeknie.