
Kompot psychiczny czyli alternatywa
dla równowagi.
Czyli refleksja
siedzącego nad koszem
na śmieci,
do którego przechodnie wrzucają skórki
od bananów.
Bananowe deja-vu.
Zaskoczyła mnie cisza
za moimi plecami.
(Przechodniu, tylko się nie zatrzymuj)
Cisza.
I nocy katowickiego dworca.
Na jej scenie (ścianie?) umierają kolejne księżyce.
Nasze.
A dziś śniła mi się obojętn(ość).

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz