
Rozszalały czas rwie włosy z naszych głów.
To burzy czas
Burzy zamierzenia
I spełnia nieoczekiwane.
Wysypuje z worka gwiazd
Czarną dziurę niepamięci.
A my,
Aby żyć dniem,
Łopoczemy - chorągiewki.
W burzy czas
Sami szukamy nowych początków.
Na ruinach wieczorów
Budujemy szałasy.
I tylko ja to wiem
Płońcie, płońcie.
Żyjemy.
Czy na pewno?

1 komentarz:
w pierwszej strofie zadaję sobie pytanie:
co burzy czas? rwanie z głów? ;] czy to czas burzy? bo dwojako to mozna interpretować.
w drugiej strofie jest ukazanie, ze człowiek, aby przezyć, musi być konformista? wydaje mi sie, zeby "carpe diem", to nie trzeba robic tego, co inni, ale to, co się chce w zyciu robić i nie zwazac na ludzi ;]
trzecia jest fajna strofa, interpretuję ja tak, iz po kazdym końcu ludziom cięzko poukładać wszystko od poczatku, czego symbolem sa szałasy zamiast ceglanych domów (nie pustakowych :P).
ostatnia strofa jest intrygujaca, zastanawia czytelnika juz na swym poczatku, ze Ty coś wiesz. tylko właśnie co - ze nie zyjemy, jak sugerujesz w ostatnich dwóch wersach?
ogólnie wiersz mnie ujał w jakimś stopniu, tez bym chciał miec taki "kam-bek" jak Ty. :}
Prześlij komentarz