
Bose stopy. I piasek między palcami. A w oczach... W oczach myśl oswaja zderzenie odmętu i sklepienia. Nie zastanawiało mnie nigdy to, jak mogę rozdzierać te przestrzenie. Nie zastanawiało poczucie teraźniejszości. Teraz? Na popiołach zbudzenia staram się odbudować spokój. Daremne. Nauczyć się nowej rzeczywistości. Niemożliwe. Tak myślisz? Tak myślałem... Piasek przylgnął do stóp, zrobiło się zimno. Wtedy pomyślałem, że kocham wiatr, a on do mnie przyszedł. Zawsze wiedział. Nie zapomnę przejmującego chłodu zadymionych ruin korzeni. Powyrywanych drzew. A potem ciepła ich umierających ciał. Ciepła, które wyryło chłód w mej pamięci. Stało się czymś, dzięki czemu mogę spojrzeć i zobaczyć.
A skoro już żyć będziemy wiecznie,
Postawmy stopę i na tej Ziemi.

4 komentarze:
wiesz zawsze sie zastanawialam dlaczego na takich blogach jak twoj jest tak malo komentarzy...
(tu tez jest istotna tresc nie ilosc..)
bo tak naprawde wiele osob ma cos z toba wspolnego.
a dla reszty chyba masz za madre teksty zeby mogli je pojac co dopiero zrozumiec i odp...
szkoda.
Hmmm, cóż...
Zinterpretowałem (chyba?): sadzisz, ze przez jakiś czas nie zyłeś rzeczywistościa, która zna kazdy z nas, ale inna? (o ile taka istnieje, o ile rzeczywistość sama w sobie istnieje)
Odpowiedz, kurde! :P
PS. "Nie zapomnę przejmującego chłodu zadymionych ruin korzeni." fajne zdanie, wykorzystaj w jakimś wierszu ;]
Wiesz, kiedy to pisałem, nie zastanawiałem się nad tym w dokładnie takim znaczeniu jak podałeś. Ale teraz dochodzę do wniosku, że tak, chyba o to mi chodziło.
Pozostaje tylko pytanie czy ta rzeczywistość, jaką żyję teraz jest "bardziej realna" od poprzedniej. O ile istnieje.
Prześlij komentarz