poniedziałek, 20 sierpnia 2007

Kult Księżyca (Gdzieś na autostradzie)


Odpadnięcie głowy. I znów odpadnięcie. Tym razem odpadnięcie ręcyma. Ale też głowy. Nie, ja nic nie piłem. Odpadywam sobie. Ręce pchają mnie ku mojemu własnemu Światu. Moje własne. Oglądam. Patrzę i patrzę i widzę i widzę. Dłonie. To tak jak wtedy, kiedy czuję się zajebiście źle, ale nie z tego powodu co zwykle (jakkolwiek byś nie myślał - źle myślisz). Źle myślę. A kiedy źle myślę, jestem taki jak zwykle. Zwykły. Chciałbym znowu być(co ja mówię?). Mówię o zwykle. Staję się tym, czego nie umię, żeby móc potrafić. Czyli nic się nie zmieniło.


Jeszcze trochę i nie będę wiedział.

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

>>Odpadnięcie głowy

skoro głowa Ci odpadła, to jak piszesz?:>

>>I znów odpadnięcie. Tym razem odpadnięcie ręcyma. Ale też głowy.

znaczy: urwałes sobie głowę?:>

>>Patrzę i patrzę i widzę i widzę.

przed "i widzę" powinny być "," :P

>>To tak jak wtedy, kiedy czuję się zajebiście źle, ale nie z tego powodu co zwykle (jakkolwiek byś nie myślał - źle myślisz).

czyli skoro jakkolwiek ktoś nie myśli a i tak jest źle, to znaczy, ze źle Ci nie jest chyba, nie?:>

>>A kiedy źle myślę, jestem taki jak zwykle. Zwykły. Chciałbym znowu być(co ja mówię?). Mówię o zwykle. Staję się tym, czego nie umię, żeby móc potrafić.

lepiej być zwykłym, a soba i w sumie czuć się lepiej w "byciu soba" niz być "niezwykłym" i stajesz się wtedy "tym, czego nie umiesz, zeby móc potrafić" :]

Anonimowy pisze...

BTW widzę, ze Cult of Luna działa na Cię :P :>