
Miało być jasno a tu ot, mrok nieprzebrany wlewa nam się w oczy jakby już zupełnie miało to wszystko się skończyć. Oj, nie postarałeś się Panie Boże...
Lecz wtedy...
Tak, zrozumiałem. To nie stworzona czerń oblokła dzisiaj nasze spojrzenia, to nie taki smutek zajął dzisiaj nasze serca. A ono właśnie, przyspieszonym biciem zdradziło niepokój, najpierw cichy, drżący ledwie w płomyku świecy, potem narastający w mojej głowie szumem tak silnym, tak uporczywie walczącego z moją słabością, że nawet ręka przyjaciela na ramieniu nie ukoiła chłodu. Tak, chłód poczułem znowu. Cień gęstniał z każdym uderzeniem mojego serca…
Tak, tam było jego źródło

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz