niedziela, 15 lipca 2007

To nie to co myślisz



Nie zawszę muszę mieć coś do czynienia ze sobą jeżeli tego chcę. A jeżeli mnie nie ma, zawsze jest to odbicie w lustrze, które tak skrupulatnie chowasz. To taki zjazd na nartach - sam poszukaj związku. Mnie nie starczyło wyobraźni, bo zepsuł ją czas, chociaż mówią, że ona jego naprawia. Tak naprawdę to niewiadomo czy niewiadomo to prawda. Ale ona naprawia. Ciekawe tylko skąd wzięła takie fikuśne okulary? Pewnie dostała od jakiejś ofiary własnego ciała. Słyszałem tylko, że nie może ich zdejmować. Sam pomyśl co by to było gdyby to zrobiła(!). Nie chcę nawet o tym wspominać. No ale nie o to przecież tu chodzi. Są ważniejsze problemy, ludzie nie dają sobie rady przecież. Szkoda tylko, że ty nie możesz nic zrobić. No ale nie jesteś wszechmogący, a to jest ich sprawa. Lepiej chyba zostawić wszystko sobie samemu. No i może by tak założyć okulary. Narciarskie gogle. W twoich będę widział swoje, kiedy będziesz wygrzebywał mnie z zaspy. Wiesz przecież, ze mnie to jest wielka niezdara, mogę się wykrzaczyć na byle zakręcie. Tylko proszę cię, nie analizuj, jak głęboko wpadłem w śnieg, bo okaże się jeszcze, że wszystko jest pod kontrolą.

Brak komentarzy: