niedziela, 15 lipca 2007

Skąpane w miejskim słońcu prażą się orzeszki ziemne


Skąpane w miejskim słońcu prażą się orzeszki ziemne. Nikt nie chce zwrócić na nie uwagi. Wałęsają się po dachach starych kamienic, zawadzają się o powyginane drzewa antenowe. Jest coraz goręcej, a one wciąż się prażą. Chyba ktoś ważny kazał im się prażyć (bo kto z własnej woli chciałby mieć do czynienia z temperaturami popołudniowych miejskich dachów?). W sumie przedstawiają ciekawy widok: Małe, czarne nóżki w krótkich podskokach, przemierzają morze dachówki. W jedną stronę. W drugą stronę.
Każdy orzeszek strzeże kamienicy,
Chłopcy z podwórka mogą sińce liczyć!
Prażą się, ale prażą się chodząc. Nie! Przemierzając! Chyba nucą coś pod nosem (wcale się nie dziwię, gdybym miał się tak prażyć, też bym sobie nucił). Tak, z otwartego okna słychać dokładnie:
Stare Miasto, Stare Miasto,
Wiernie Ciebie będziem strzec,
Mamy rozkaz Cię utrzymać,
Albo w gruzach twoich lec.
Stare Miasto, Stare Miasto,
nanana-nanana...
Mamy rozkaz cię utrzymać,
albo nanana-nanana...*
Słońce już zachodzi, i na Orzeszki przychodzi już czas. Tym razem chowają się w ciemnych, wilgotnych zaułkach. Nie chcą, by ktoś dowiedział się, że noc zmienia je w róże. Ludzie nie dorośli jeszcze do tego aby oglądać chdzące róże. Muszą poczekać do rana.

moment:[duchy miasta]

*Lao Che - Stare Miasto

Brak komentarzy: